Takie tam ogólne.
Hej.;*
Jak wcześniej pisałam tak i zrobiłam i weszłam tu jak mama poszła do pracy.;p. Kurcze żeby ten zakaz do soboty był tylko.;/
Moja mama to jak się uprze, to nie ma zmiłuj.;/
Ale i tak mi to wszystko pokrzyżuje bo świętowanie moich urodzin muszę przełożyć. Są one mianowicie jutro a mama juz zapowiedziala ze z domu nie wyjde.;/
Ale cóż może w sobotę się uda.;)
Trzeba być dobrej myśli...ta.
Od rana w zasadzie nic się nie wydarzyło.
Poszłam do sklepu, a potem w plener...ale co to za plener jak matka przez okno caly czas wola ze musi mnie miec na oku bo zaraz pójde napewno gdzies do koleżanek.;/
Ale wieczorkiem pójdę i koniec i nie dam sie zaciagnac do babci, cioci ani nigdzie indziej.!
Teraz znowu siedze z Kacprem.
Cale szczęście, że to spokojny dzieciak.
Ba po siostrzyczce to ma.;D
Teraz czekam aż mój brat wróci zawiózłby mnie gdzieś tak zebym miała spokój...zresztą sama taszczyć wszystkiego nie będę, a chce dość udany plener zaliczyc a nie prowizorkę jak rano.
Mama to tego nie rozumie i śmieje się jak na przykład kładę się na ziemie z aparatem i zanim cykne foto przekrecam się ilion razy.
Albo, że potrafie godzine siedzieć w oknie i czekać na odpowiednie ujęcie słonca, drzew, ptaków.
A dla mnie to (i oczywiście muzyka.!;*) jest to co kocham.<3
Taka pasja, której mi nikt nie zabierze.;*
I całe szczęście, że mam coś pozytywnego w tym cholernym życiu.
Ogólnie to nie jest ono najlepsze, ale w większości to moja wina.
Wszystko przez mój cholerny charakter...no i może przez brak szczęścia troszkę też.
Ale cóż inni mają gorzej.
Pozostaje mi cieszyć się tym co mam, chociaż czasem nie jest łatwo.
Jak wcześniej pisałam tak i zrobiłam i weszłam tu jak mama poszła do pracy.;p. Kurcze żeby ten zakaz do soboty był tylko.;/
Moja mama to jak się uprze, to nie ma zmiłuj.;/
Ale i tak mi to wszystko pokrzyżuje bo świętowanie moich urodzin muszę przełożyć. Są one mianowicie jutro a mama juz zapowiedziala ze z domu nie wyjde.;/
Ale cóż może w sobotę się uda.;)
Trzeba być dobrej myśli...ta.
Od rana w zasadzie nic się nie wydarzyło.
Poszłam do sklepu, a potem w plener...ale co to za plener jak matka przez okno caly czas wola ze musi mnie miec na oku bo zaraz pójde napewno gdzies do koleżanek.;/
Ale wieczorkiem pójdę i koniec i nie dam sie zaciagnac do babci, cioci ani nigdzie indziej.!
Teraz znowu siedze z Kacprem.
Cale szczęście, że to spokojny dzieciak.
Ba po siostrzyczce to ma.;D
Teraz czekam aż mój brat wróci zawiózłby mnie gdzieś tak zebym miała spokój...zresztą sama taszczyć wszystkiego nie będę, a chce dość udany plener zaliczyc a nie prowizorkę jak rano.
Mama to tego nie rozumie i śmieje się jak na przykład kładę się na ziemie z aparatem i zanim cykne foto przekrecam się ilion razy.
Albo, że potrafie godzine siedzieć w oknie i czekać na odpowiednie ujęcie słonca, drzew, ptaków.
A dla mnie to (i oczywiście muzyka.!;*) jest to co kocham.<3
Taka pasja, której mi nikt nie zabierze.;*
I całe szczęście, że mam coś pozytywnego w tym cholernym życiu.
Ogólnie to nie jest ono najlepsze, ale w większości to moja wina.
Wszystko przez mój cholerny charakter...no i może przez brak szczęścia troszkę też.
Ale cóż inni mają gorzej.
Pozostaje mi cieszyć się tym co mam, chociaż czasem nie jest łatwo.
Tagi:
Ogólnie.
13.07.2010 o godz. 14:47


